50 dzieci, jeden staw i ryba na 55 cm - tak w Mysłowicach świętowano Dzień Dziecka

50 dzieci, jeden staw i ryba na 55 cm - tak w Mysłowicach świętowano Dzień Dziecka

Nad stawem w Parku Słupna zawisła napięta cisza, przerywana tylko szumem wody i szeptami rodziców. W niedzielę 31 maja pięćdziesiąt par dziecięcych oczu wpatrywało się w spławiki, a każdy szmer trzcin mógł oznaczać pierwszą rybę sezonu. Dzień Dziecka w Mysłowicach wyglądał tu inaczej niż gdziekolwiek indziej - bez dmuchańców i elektroniki, za to z prawdziwymi emocjami, których nie da się zasymulować.

  • Dzieciaki pokazały charakter, a pogoda w końcu się ugięła
  • Jan Paczkowski i ryba, która zmieniła wszystko
  • Prezydent na brzegu, kiełbasa w ognisku
  • Do zobaczenia za rok - nad tym samym stawem

Dzieciaki pokazały charakter, a pogoda w końcu się ugięła

Rano nie wyglądało to optymistycznie. Chmury zbierały się nad Parkiem Słupna jakby specjalnie, by przetestować wytrzymałość młodych wędkarzy. Ale cierpliwość popłaca - przed południem niebo się rozjaśniło, a staw zamienił w lustrzaną taflę idealną do łowienia. Rodzice rozłożyli się na kocach, dzieci zasiadły na brzegu z wędkami, które dla wielu były dłuższe od ich wzrostu.

Atmosfera? Rodzinna, luźna, bez presji wyniku. Choć oczywiście każdy liczył na coś więcej niż tylko powietrze na haczyku.

Jan Paczkowski i ryba, która zmieniła wszystko

Wyniki rozstrzygnęły się w zaskakująco jednoznaczny sposób. Jan Paczkowski nie tylko wygrał - zdominował zawody złowioną rybą na 55 centymetrów, co w tej kategorii wiekowej brzmi niemal jak rekord życiowy niejednego dorosłego wędkarza. Na podium dołączyli do niego Jakub Goj (drugie miejsce) oraz Adam Wolski (trzecie).

Ale organizatorzy z MOSiR Mysłowice pamiętali, że sport to nie tylko centymetry i waga. Przyznali więc kategorie, które doceniają zupełnie inne talenty:

  • Najmłodszy uczestnik: Antoni Rotko - prawdopodobnie pierwszy kontakt z wędką, który zapamięta na lata
  • Największa ryba zawodów: Tymon Kramarz - szczęście, którego nie da się wytrenować
  • Najwięcej sztuk: Tymoteusz Żądło - cierpliwość i technika w czystej postaci

Każde z pięćdziesięciorga dzieci otrzymało medal, imienny dyplom i nagrody rzeczowe. Nikt nie wrócił do domu z pustymi rękami - co w dzisiejszych czasach brzmi jak małe kulturowe zdarzenie.

Prezydent na brzegu, kiełbasa w ognisku

Uroczystość wręczenia nagród miała oficjalny akcent - Dariusz Wójtowicz, prezydent Mysłowic, stanął nad stawem obok radnej Katarzyny Polok-Marcol i wicedyrektora MOSiR Pawła Gawędy. Ale prawdziwe zakończenie nastąpiło później, przy ognisku. Tradycyjne pieczenie kiełbasek zamieniło rywalizację w integrację, a wędkarskie historie - prawdziwe i te nieco podkoloryzowane - płynęły do późna.

Wolontariusze, których organizatorzy szczególnie podkreślają w podziękowaniach, pilnowali bezpieczeństwa i płynności zawodów. Bez nich - przy pięćdziesięciorgu dzieci nad wodą - scenariusz mógłby wyglądać zupełnie inaczej.

Do zobaczenia za rok - nad tym samym stawem

Zawody z okazji Dnia Dziecka w Parku Słupna to już tradycja, która nie potrzebuje reklamy. Słowo przechodzi z rodziny na rodzinę, a wędki przekazuje się jak relikwie. Jeśli w przyszłym roku zobaczysz w Mysłowicach dzieci z patykami i sznurkami udającymi sprzęt wędkarski - wiesz, co ich czeka.

na podstawie: MOSIR Mysłowice.